O NAS


Basia: Jestem jeszcze przed ćwierćwieczem (nie to, co Daria). Mieszkam we Wrocławiu, kursując po kwadracie Zbąszynka, Poznania i Zielonej Góry (przynajmniej do czerwca). W chwilach wolnych od studiowania i pracowania (moja praca polega na robieniu kawy) robię kawę, piekę pyszności, czytam książki (głównie reportaże), oglądam filmy i seriale (ostatnio głównie Netflixowe), przytulam swojego kota i psa i swojego chłopaka (może nie do końca w tej kolejności), a latem chodzę po lasach i zbieram grzyby, które potem wędrują do słoiczków, tak jak sezonowe owoce i warzywa. W planach mam podciągnąć wiedzę o ziołach, żeby na grzybach nie poprzestać. Oprócz tego lubię modę niezależną i fotografię analogową, muzykę ambientową albo spokojną (ale czasem też disco). Dobre jedzenie i dobre drinki, małe festiwale. Jak sport to tylko stepowanie (hehe). Czasem uda mi się pojechać gdzieś poza kwadrat. Najładniejsze są zachody, bo na wschody raczej nie wstanę. Zbieram płyty, książki i dowodowe zdjęcia znajomych do portfela. Lubię często odwiedzać i być odwiedzana, to chyba mam po mamie.

Daria: Od jakiegoś czasu szczęśliwa żona (matka i babcia jeszcze nie) z pracą na etacie(100% dorosłego życia, he he) i z głową pełną marzeń o podróżach do dzikich krain. Gdybyś jeszcze nie zauważył, to uwielbiam zdjęcia - oglądać, robić, obrabiać. Najbardziej lubię te naturalne i niepozowane. Emocje w zdjęciach, to coś co interesuje mnie najbardziej. A co poza tym? Sport! Biegam, pływam, kiedyś nawet skakałam. Od jakiegoś czasu fotografuję też to, co stworzę w kuchni. Zawsze chętna do spotkań ze znajomymi i liczną rodziną! Moją specjalnością są weekendowe wypady i planowanie wszystkiego (nie tylko sobie) - szukanie, szperanie, docieranie do najodleglejszych zakamarków internetu i bibliotek, żeby tylko czasem czegoś nie przegapić. To czyni ze mnie jednego z najlepszych kompanów podróży - o nic nie musisz się martwić. Czasem czuję, że minęłam się z powołaniem i powinnam zostać profesjonalną tancerką albo zawodowo rozkręcać imprezy.


Basia+Daria

Aby zobrazować to, jak długo się znamy, powiemy tylko, że na naszym pierwszym spotkaniu Basia nasikała do piaskownicy, czego oczywiście nie pamięta. Mimo, że na odległość, to trwamy w tej przyjaźni do tej pory. Może dlatego, że nigdy nie podobali nam się Ci sami faceci??  Wypadkową naszych zbliżonych zainteresowań, podobnej wrażliwości i sposobu myślenia jest strona, którą właśnie odwiedzasz.