EuroTRIP część 2

EuroTRIP część 2

Jak zwykle trochę czasu minęło zanim wywołałam kolejne zdjęcia..wiec w ramach przypomnienia: nasz pamiętny i turbo-szalony-trip odbył się w majówkowy weekend, a w sumie zrobiłyśmy sobie  majówkowy tydzień.
Po perypetiach na Węgrzech i Serbii dotarłyśmy do Grecji- bardzo, bardzo zmęczone. Co prawda nie było wielkiego greckiego wesela, ani nie jadłyśmy ryby po grecku. a i najgorsze(!) nie było białych domków z niebieskimi dachami..
wiec


 musiałyśmy sobie to zrekompensować sporą dawką greckiego alkoholu :D

a tak wyglądałyśmy po kilkunastu lub kilkudziesięciu godzinach w aucie 
ja- kierowca
Anita- pilot
i
Agata- animator czasu wolnego
(aga, dobrze to wymyśliłam? :D) 

a tutaj moje ulubione zdjęcie 
są palmy - są wakacje




a i powinnam dodać, ze przez cały pobyt w Grecji spędziliśmy z Pawłem i Kingą.
Kinga robiła najlepsze śniadania, a Paweł....hmmm..powiedzmy, ze opowiadał najlepsze kawały :))















D.




czerwiec

czerwiec

 historia zatacza koło, pamiętam, że podobnego posta pisałam dwa lata temu(a może już go usunęłam, aj dont noł..). pomyśleć jak dużo się zmieniło od tego czas... chociażby to, że wtedy świętowaliśmy urodziny naszego Marka, a teraz będziemy świętować narodziny jego syna( !!! ) no tak, ale nie o tym tym razem..

czerwiec pachnie wakacjami, więc tym bardziej trudno spiąć się do nauki, a jak ogólnie wiadomo najlepiej imprezuje się wtedy gdy nie ma na to czasu :D dziwnym trafem ciekawe poznańskie eventy muszą być organizowane właśnie w tym czasie. i tak samo dziwnie życie towarzyskie kwitnie w tym okresie..


miesiąc zaczęliśmy grillem w zbonku





znalazło się też trochę czasu by odwiedzić festiwal malta, 
zahaczyliśmy jeszcze o koncert Neymana, jednak był zbyt deszczowy na zdjęcia 



od niedawno Agatka bardzo ciężko pracuje, postanowiliśmy to sprawdzić :D 



najmodniejsze miejsce na piwo w tym roku to bez wątpienia brzeg warty,
niefortunnie znaleźliśmy się tam w dzień zakończenia roku szkolnego,
dalej chyba nie muszę tłumaczyć :D



 ja natomiast byłam zmuszona pożegnać Florkę, która teraz podbija Chicago,
ale przynajmniej zjadłyśmy pyszne wegeburgery w mixturze(polecam !)






miała być piesza wycieczka szlakiem najciekawszych miejsc w poznaniu
(moim zdaniem oczywiście!),
ale zabrakło nam sił i skończyliśmy na cytadeli 


w międzyczasie kraków wpadł do poznania.
 na szczęście pęcherze na stopach nie przeszkodziły w spacerze ;)


i to chyba tyle.



D.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Przemineło z kadrem , Blogger