Lubuskie Lato Lipcowe

9.8.18

Piosenka o lipcu na wejście:


BASIA
Lipiec w tym roku mogę określić jako niezwykle owocny. Owocny nie tylko pod względem żniw, zbiorów warzyw i owoców (hehs), lecz owocny również w zmiany. W czerwcu zakończyłam moją wrocławską karierę studencką, w lipcu zawodową i tym samym zakończyłam mój romans z miastem Wrocław. Trochę mi smutno, ale myślę, że wynika to głównie z przyzwyczajenia i w pewnym sensie spontaniczności tej decyzji. Po wyprowadzce pozostało mi korzystać z dobroci, jakie niesie ze sobą obcowanie z mniejszym miastem, a także chwilowym (miejmy nadzieję!) bezrobociem. 

DARIA
Już dawno nie było tak pięknego lata.. Mam taki problem, ze gdy jest ładna pogoda to boje się, że stracę czas i chce maksymalnie wykorzystać każdy dzień. To oczywiście wiązało się z lekkim niewyspaniem, bo jednak ciężko korzystać z każdego wieczoru, gdy pracę zaczyna się o 7.00. W lipcu zrobiłam swoje pierwsze zaprawy i w ogóle spędziłam dużo czasu w kuchni, wykorzystując do codziennych posiłków sezonowe warzywa i owoce. 


Gdybyśmy miały  ubrać w kilka słów drugą połowę lipca, brzmiałoby to tak:

J E Z I O R O
P O Ż E G N A N I A
P R Z E P R O W A D Z K I 
DOBRE JEDZONKO

no dobra, jest też czwarte:

L U B U S K I E.


Dajcie więc proszę swoim oczom lubuskie: wiejskie, małomiasteczkowe, jeziorne, słoneczne krajobrazy.



































 






 






 

Podobne posty

0 komentarze