Spacerowy Sztokholm

8.11.18

Przez ostatnie kilka lat początek jesieni był dla mnie jednoznaczny z powrotem na studia. Jesień sama w sobie nie należy do czasu, który lubię i nierzadko dopada mnie wtedy spadek formy i brak chęci do czegokolwiek. Dlatego fajnie jest wtedy uciec gdzieś na kilka dni. W tym roku na studia już nie wracałam, niemniej jesienny wyjazd się odbył:) Tym razem kierunkiem była Szwecja.

Moim niekwestionowanym muzycznym ulubieńcem pochodzącym ze Szwecji jest Jose Gonzalez, o czym dowiedziałam się stosunkowo późno (że jest ze Szwecji, o tym się późno dowiedziałam). Bo ani imię, ani nazwisko, ani muzyka nie wskazują na to, by to właśnie kraj skandynawski miał być jego ojczyzną. Poniżej cover The Knife (swoją drogą też szwedzki duet!)



 Moją krótką opowieść zacznę od Sztokholmu. Spędziliśmy tutaj dwa piękne, słoneczne dni, które głównie wykorzystaliśmy na spacerowanie i fikę. W szwedzkiej kulturze oznacza to przerwę od codziennych obowiązków na kawę i coś słodkiego w towarzystwie rodziny lub przyjaciół. Czyli coś, co na co dzień chętnie uskuteczniam, tylko nie nazywam tego fiką :)



Od razu po przyjeździe, tuż obok dworca głównego natknęliśmy się na cudny sklep z mapami, globusami, przewodnikami, plakatami. Żałowałam, że niestety mam ze sobą jedynie bagaż podręczny, bo niektóre z nich były istnymi perełkami.


Café Pascal

To miejsce, w którym od dawna marzyły mi się odwiedziny. Kawiarnia speciality połączona z piekarnio/cukiernią. Od wejścia panuje tu spory gwar, do kasy tworzy się niemała kolejka, a wszystkiego dopełniają ożywione rozmowy wokół. Nie było żadnego wolnego stolika, na szczęście podczas oczekiwania na złożenie zamówienia zwalnia się jeden z nich.





Przepyszna była zarówno kawa jak i wypieki. Dodatkowo goście mogli częstować się wypiekanym przez Pascala chlebem z pastą, której do dziś nie potrafię w 100% zidentyfikować, ale wydaje mi się, że było to połączenie twarożka z awokado i bazylią:) Na koniec, gdy kupowaliśmy paczkę kawy z jednej z dostępnych u nich palarni okazało się, że baristka, która nas obsługiwała jest siostrą założyciela. Ot taka historia. Ot taka mała ta Szwecja.


No dobrze, idziemy dalej.



Wszyscy wiemy, że Skandynawia jest droga, dlatego w naszym przypadku obijanie się po restauracjach w tym kraju nie wchodziło w grę. Woleliśmy pić dużo kawy. Jeżeli jednak mielibyście ochotę zaznać nieco kulinarnego Sztokholmu, polecam przejść się do jednej z hal targowych, których w Sztokholmie nie brakuje. Będzie trochę taniej. Bardzo przyjemne są okolice Hötorget i Hötorgshallen.



Co mnie w Sztokholmie zadziwiło, to sklepy i przestrzenie specjalizujące się tylko w jednej dziedzinie/produkcie. Na przykład sklep z tylko i wyłącznie żarówkami. Albo sklep z guzikami. Albo sklep z listwami przypodłogowymi. Albo sklep z mrożonkami. No takie dziwne śmieszne rzeczy. Była też taka kategoria, która mnie porwała. Mianowicie sklepy z używanymi płytami.


 Jest to niezła gratka dla melomanów, bo tego typu przestrzeni w Sztokholmie jest całe mnóstwo. A jeżeli masz czas i cierpliwość (tego nam nie brakowało), by przejrzeć każdą płytową półkę, można było się natknąć na naprawdę ciekawe wydawnictwa, nierzadko już niedostępne. Z pewnością spędziliśmy tu o wiele więcej czasu, niż planowaliśmy, ale muzyczne łowy i ich cena to zrekompensowały (jeden album to w przeliczeniu ok. 15zł).





Drop Coffee

Kolejne miejsce, którego nie mogłabym odpuścić. Kawiarnia i jednocześnie palarnia, stosunkowo znana w Polsce. Co mnie bardzo zdziwiło, to zupełnie inny układ menu niż te, z którymi spotykałam się wcześniej. Oczywiście był podział na kawy przygotowane za pomocą ekspresu ciśnieniowego, jak i metod alternatywnych, oni jednak poszli dalej. Przy metodach alternatywnych opisane były wszystkie dostępne ziarna, a oprócz tego zostały pogrupowane na trzy czy cztery kategorie. Pierwsza grupa to ziarna rekomendowane dla osób, które pierwszy raz mają ochotę napić się kawy z dripa czy aeropressu. Bardziej przystępne, bezpieczne. Potem menu rozwijało się w stronę preferencji klienta, który obcuje z kawami przelewowymi od dłuższego czasu. Nie wiem, czy dobrze to wytłumaczyłam i czy mnie rozumiecie, ale była to rzecz która niesamowicie mi się spodobała.







I tak sobie chodziliśmy i piliśmy kawę chodziliśmy i piliśmy.



Nie wiem jak w innych miastach Szwecji, ale w Sztokholmie ogromną popularnością cieszą się second handy ZeWszystkimCoDuszaZapragnie. Większość z nich znajdziecie pod nazwą Myrona, czy też jako Sklep Czerwonego Krzyża. Są to miejsca, w których znajdziecie używane ubrania, książki, płyty, sprzęt RTV, AGD, na meblach i zastawie kończąc (albo i nie). W przypadku kiedy umiera właściciel mieszkania/domu i nikt z bliskich nie czuje potrzeby przygarniania owego zmarłego przedmiotów, bądź przy sprzedaży z zawartością, która jest niechciana, miejsca te są opróżniane, a rzeczy trafiają właśnie do tych sklepów. Przynajmniej już wiem skąd ściągane są te piękne, skandynawskie designerskie meble, a potem sprzedawane z kilkukrotną przebitką w Polsce:)




Będąc w Sztokholmie warto również zajrzeć do Publicznej Biblioteki, której wnętrze robi wrażenie.






Gast

Kolejne miejsce w Sztokholmie na fikę (fika? nie wiem, czy powinnam to odmieniać). Wnętrze jest dość spore i konsekwentne. Konsekwentnie pudrowo-złote:) Super ludzie tam pracują, trochę pogadaliśmy i wymieniliśmy kawowe poglądy. W pewnym momencie jeden z baristów zapytał się, czy jesteśmy z Polski. Z początku myślałam, że to sprawka mojego akcentu, on jednak zaprzeczył. Po prostu jak ktoś przychodzi i dużo wypytuje o kawę, to z jego doświadczenia są to Polacy:) Serce mi wtedy troszkę urosło.







Wojtek tu już chyba miał dosyć moich zdjęć i chciał wypić w końcu swoją kawę...




O a to nasi super koledzy bariści:)

No cóż, kończy się powoli nasz dwudniowy spacer po Sztokholmie. Wyjechaliśmy obładowani kawą i płytami, wspominając piękną, bezwietrzną pogodę, która pozwoliła nam cały ten czas tuptać bez potrzeby korzystania z komunikacji miejskiej. W sumie mogłabym tam kiedyś pomieszkać. Jakiś czas. 

Dalej pojechaliśmy na południe Szwecji, do Vaxjo. Ale o tym w następnym poście.



Podobne posty

0 komentarze