lubuskie w czarno-białych barwach

lubuskie w czarno-białych barwach

Tak się zdarzyło, ze w najbardziej wakacyjne miesiące trafiłam w lubuskie, rodzinne strony. Wprowadziłam kolejny raz w życie moją zasadę, ze w każdym miejscu może być super-świetnie(moje nowe ulubione sformułowanie :D ), a wszytko zależny od podejścia, czy to Nowy York( w sumie nie wiem,bo nie byłam) czy Sulechów(a to znowu wzbudza najwięcej kontrowersji, ale o tym pięknym mieście będzie później!).

Na początek na warsztat weźmiemy Zieloną Górę lub jak niektórzy złośliwcy mówią zieloną dziurę. Miasto które kojarzyło mi się dotychczas z kursem na prawo jazdy, czyli źle i z zakupami w focusie, czyli też źle.  Miało być zwiedzanie, imprezy co rusz, ale czas jak zawsze ogranicza, póki co udało się spędzić jeden dzień w zg, ale za to jaki intensywny! Odwiedziliśmy 3 lokale, spotkanie podróżnicze, park winny, a nawet wpadliśmy przypadkowo na koncert :). Jak na porządnego blogera-hipstera przystało powinnam teraz srogim okiem skrytykować każde miejsce po kolei...Jednak we mnie odzywa się jedynie polaczek ceblaczek i pierwsze co mi przychodzi do głowy to to, że można napić się piwa za 5 zł! :D



ale burgery w Wegarniku mogę śmiało polecić, Wojtek zjadł obiad bez mięsa i przeżył!


To zdjęcie nie powinno się tu znaleźć, podobno wyszłam tu niekorzystnie.. jednak nie ominęłabym pierwszego zdjęcia z Agatką :D


jak już wspomniałam byliśmy na spotkaniu podróżniczym o Islandii, niestety ciekawsza od spotkania była ławka w parku winnym i widok na miasto. zdjęcia miałby pewnie więcej uroku w kolorze, ale zapomniałam, że mam akurat czarno-biały film

no i dzień zakończyliśmy w JAZZGOCIE, nie w Dżezgocie(a tak nam się wydawało), no i jazzu w głośnikach też nie było :( 
ale tak jak już wspomniałam piwko za 5 zł było, więc wszytko gra :D 



Podsumowania na razie nie będzie, bo na bank jeszcze tam wpadniemy!



Kolejne zdjęcia już nie z Zielonki, ale w podobnym składzie:

(prawie) rodzinny obiad- u babci najlepiej 
(prawie) rodzinny obiad- u babci najlepiej 



no i trochę pożeglowaliśmy, a w sumie to za dużo powiedziane- w przerwach miedzy siedzeniem na łódce trochę pływaliśmy :D



a tu już nie prawie, bo całkowicie rodzina, ale prawie rodzeństwo
Michał
Hanna
Radek






D.



 EuroTRIP część 2

EuroTRIP część 2

Jak zwykle trochę czasu minęło zanim wywołałam kolejne zdjęcia..wiec w ramach przypomnienia: nasz pamiętny i turbo-szalony-trip odbył się w majówkowy weekend, a w sumie zrobiłyśmy sobie  majówkowy tydzień.
Po perypetiach na Węgrzech i Serbii dotarłyśmy do Grecji- bardzo, bardzo zmęczone. Co prawda nie było wielkiego greckiego wesela, ani nie jadłyśmy ryby po grecku. a i najgorsze(!) nie było białych domków z niebieskimi dachami..
wiec


 musiałyśmy sobie to zrekompensować sporą dawką greckiego alkoholu :D

a tak wyglądałyśmy po kilkunastu lub kilkudziesięciu godzinach w aucie 
ja- kierowca
Anita- pilot
i
Agata- animator czasu wolnego
(aga, dobrze to wymyśliłam? :D) 

a tutaj moje ulubione zdjęcie 
są palmy - są wakacje




a i powinnam dodać, ze przez cały pobyt w Grecji spędziliśmy z Pawłem i Kingą.
Kinga robiła najlepsze śniadania, a Paweł....hmmm..powiedzmy, ze opowiadał najlepsze kawały :))















D.




czerwiec

czerwiec

 historia zatacza koło, pamiętam, że podobnego posta pisałam dwa lata temu(a może już go usunęłam, aj dont noł..). pomyśleć jak dużo się zmieniło od tego czas... chociażby to, że wtedy świętowaliśmy urodziny naszego Marka, a teraz będziemy świętować narodziny jego syna( !!! ) no tak, ale nie o tym tym razem..

czerwiec pachnie wakacjami, więc tym bardziej trudno spiąć się do nauki, a jak ogólnie wiadomo najlepiej imprezuje się wtedy gdy nie ma na to czasu :D dziwnym trafem ciekawe poznańskie eventy muszą być organizowane właśnie w tym czasie. i tak samo dziwnie życie towarzyskie kwitnie w tym okresie..


miesiąc zaczęliśmy grillem w zbonku





znalazło się też trochę czasu by odwiedzić festiwal malta, 
zahaczyliśmy jeszcze o koncert Neymana, jednak był zbyt deszczowy na zdjęcia 



od niedawno Agatka bardzo ciężko pracuje, postanowiliśmy to sprawdzić :D 



najmodniejsze miejsce na piwo w tym roku to bez wątpienia brzeg warty,
niefortunnie znaleźliśmy się tam w dzień zakończenia roku szkolnego,
dalej chyba nie muszę tłumaczyć :D



 ja natomiast byłam zmuszona pożegnać Florkę, która teraz podbija Chicago,
ale przynajmniej zjadłyśmy pyszne wegeburgery w mixturze(polecam !)






miała być piesza wycieczka szlakiem najciekawszych miejsc w poznaniu
(moim zdaniem oczywiście!),
ale zabrakło nam sił i skończyliśmy na cytadeli 


w międzyczasie kraków wpadł do poznania.
 na szczęście pęcherze na stopach nie przeszkodziły w spacerze ;)


i to chyba tyle.



D.


Brak tytułu

To jest przeogromnie pięknie nie moge




B.

Amsterdam

Amsterdam

Jak Holland to Holland 

(związek pomiędzy nimi żaden, ale lubię takie słowne zabawy)





















i jeszcze coś chciałam powiedzieć


















Nigdy w życiu nie przejechałam tyle terenu ziemskiego, żeby iść na koncert. Ale faza. Keaton Henson to Keaton Henson jednak, kto wie kiedy znowu przestanie sobie radzić z tremą i wychodzić na scenę. Kto to wie, ja wiem za to, że było warto.

O tutaj taki piękny siedzi sobie i plumka


I właśnie zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy.
Pierwsza rzecz:
Nie lubię podróżować do miast. Albo może inaczej, nie lubię, kiedy są celem mojej podróży. Męczą mnie zwyczajnie. Fakt, że Amsterdam jest piękny i niecodzienny, otoczony sławą legalnego zioła i licznych kanałów, jednak dla mnie nieco przytłaczający i ciasny, mimo swojego uroku. Dwa dni tam spędzone to wystarczająco. 
Druga rzecz:
Ten blog jest chyba jedynym moim miejscem w sieci, które traktuję poważnie. Zabawne, bo nie poświęcam mu zbyt wiele czasu. Czyli drogą dedukcji jestem niepoważna, zabawne razy dwa.


hehe o takie zabawne że tak się śmieję

















B.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Przemineło z kadrem , Blogger